Wtorkowy poranek na Lotnisku Chopina w Warszawie zaczął się od ogromnych emocji. Samolot Wizz Air lecący do Barcelony wystartował punktualnie o 5:35 i miał być pierwszym rejsem po nocnej przerwie. Na pokładzie znajdowało się ponad 150 pasażerów, którzy jeszcze chwilę wcześniej cieszyli się na wakacyjny lot do Hiszpanii.
Kilka minut po starcie plany runęły w jednej chwili. W kokpicie pojawił się sygnał usterki technicznej. Załoga nie ryzykowała i natychmiast podjęła decyzję o powrocie do Warszawy. Kapitan poinformował pasażerów o sytuacji, a w wielu osobach pojawił się strach. Niektórzy trzymali się kurczowo foteli, inni w milczeniu patrzyli w okna.
Na Lotnisku Chopina od razu wprowadzono pierwszy stopień zagrożenia, czyli gotowość wszystkich służb ratunkowych. To standardowa procedura, ale widok strażaków i karetek gotowych na pasie nie uspokajał podróżnych.
Na szczęście lądowanie odbyło się bezpiecznie i bez żadnych obrażeń. Maszyna Airbus A321neo zatrzymała się na pasie, a w terminalu od razu pojawiły się pytania: co dalej z lotem do Barcelony.
Na razie wiadomo tylko tyle, że pierwotny rejs został odwołany. Pasażerowie czekają na decyzję przewoźnika, czy zostaną podstawione nowe samoloty i kiedy w końcu polecą do Hiszpanii. Wizz Air jeszcze nie wydał oficjalnego komunikatu w sprawie przyczyny usterki.
Jedno jest pewne – dla wielu osób to był poranek, którego długo nie zapomną. Krótki lot, który miał być początkiem wakacyjnej przygody, zamienił się w chwile grozy i nerwowe oczekiwanie na ziemi.

Poranek na Lotnisku Chopina w Warszawie zamienił się w koszmar dla pasażerów Wizz Air. Samolot lecący do Barcelony wystartował o 5:35 i już kilka minut później wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. W kokpicie zaświecił się alarm usterki technicznej, a kapitan podjął decyzję o natychmiastowym powrocie do Warszawy.
Na pokładzie było ponad 150 osób. W jednej chwili wesoły nastrój przerodził się w strach. Ludzie szeptali między sobą, trzymali się foteli, a w oczach wielu widać było przerażenie. Widok karetek i strażaków czekających na pasie startowym nie uspokajał sytuacji.
Na szczęście pilot bezpiecznie posadził maszynę na pasie. Samolot Airbus A321neo wrócił na Lotnisko Chopina i dopiero wtedy pasażerowie mogli odetchnąć z ulgą. Lot do Barcelony został odwołany, a podróżni utknęli w Warszawie, czekając na decyzję przewoźnika.
Na razie nie wiadomo, co dokładnie stało się z maszyną, ale jedno jest pewne – to były dramatyczne chwile, które wielu pasażerów zapamięta na całe życie.
































































