Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ponownie podnosi poziom alarmów i publikuje komunikaty ostrzegające przed podróżami do kolejnych krajów. Tym razem na liście znalazły się między innymi Sri Lanka, Malediwy oraz Nepal. W oficjalnych komunikatach pojawia się znana już formuła: „MSZ odradza podróże, które nie są konieczne”.
Spis treści
Brzmi poważnie. Wręcz groźnie. Problem polega jednak na tym, że dla wielu osób takie komunikaty zaczynają przypominać bardziej element polityki strachu niż realną analizę sytuacji w świecie.
Świat według MSZ. Najlepiej nigdzie nie jechać
Z opublikowanych komunikatów wynika, że powodem ostrzeżeń jest konflikt na Bliskim Wschodzie oraz fakt, że wiele połączeń lotniczych do Azji prowadzi przez kraje Zatoki Perskiej. W praktyce oznacza to jednak, że ostrzeżenie obejmuje ogromną część popularnych kierunków turystycznych.
Sri Lanka
Malediwy
Nepal
To miejsca, które od lat przyciągają miliony turystów z całego świata. Plaże, góry, kultura i przyroda sprawiają, że są to jedne z najbardziej pożądanych destynacji podróżniczych.
Jednak w komunikatach MSZ pojawia się jedno zdanie powtarzane niemal jak mantra: „odradzamy podróże, które nie są konieczne”.
Tylko pojawia się pytanie. Kto ma decydować, co jest konieczne?
Strach jako narzędzie zarządzania społeczeństwem
W historii wielokrotnie powtarza się ten sam mechanizm. Najłatwiej rządzi się ludźmi przestraszonymi i zaniepokojonymi. Człowiek, który czuje zagrożenie, jest bardziej skłonny podporządkować się komunikatom władzy i przestaje zadawać pytania.
Dlatego komunikaty ostrzegawcze są dziś publikowane niemal hurtowo.
Pandemia
wojna
kryzysy
terroryzm
katastrofy klimatyczne
Każdy kolejny komunikat buduje atmosferę zagrożenia.
Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Samoloty latają. Lotniska działają normalnie. Miliony turystów podróżują każdego dnia po świecie.
Turystyka globalna działa normalnie
Wystarczy spojrzeć na statystyki ruchu turystycznego. Kraje takie jak Sri Lanka czy Malediwy biją rekordy liczby odwiedzających. Nepal wciąż przyciąga tysiące miłośników trekkingu i Himalajów.
Loty odbywają się codziennie z Europy, Azji i Ameryki. Hotele są pełne. Plaże tętnią życiem. Restauracje i lokalne biznesy funkcjonują bez żadnych nadzwyczajnych ograniczeń.
Gdyby sytuacja rzeczywiście była tak dramatyczna, jak sugerują komunikaty, światowa turystyka po prostu by się zatrzymała.
Nic takiego się jednak nie dzieje.
Ostrzeżenia czy nadmierna ostrożność urzędników
Warto pamiętać, że dla urzędnika najbezpieczniejszą decyzją jest zawsze ostrzeżenie. Jeśli coś się wydarzy, zawsze można powiedzieć: przecież ostrzegaliśmy.
Natomiast nikt nie ponosi odpowiedzialności za to, że komunikaty te często wywołują niepotrzebny strach i wprowadzają chaos informacyjny.
W efekcie wielu ludzi zaczyna wierzyć, że podróżowanie po świecie stało się ekstremalnie niebezpieczne.
A prawda jest dużo bardziej złożona.
Podróżowanie to wolność i poznawanie świata
Dla milionów ludzi podróże nie są luksusem ani kaprysem. Są sposobem poznawania świata, innych kultur i ludzi. To właśnie dzięki podróżom powstają relacje między narodami i znika wiele stereotypów.
Zamykanie się w strachu przed światem nigdy nie było dobrą strategią.
Oczywiście warto zachować rozsądek, sprawdzać informacje i śledzić sytuację w danym kraju. Jednak budowanie atmosfery globalnego zagrożenia nie sprawi, że świat stanie się bezpieczniejszy.
Sprawi tylko, że ludzie przestaną go poznawać.
Świat nie jest tak straszny jak w komunikatach
Wbrew alarmistycznym komunikatom urzędników, świat wciąż jest pełen miejsc, które warto zobaczyć. Sri Lanka z jej zielonymi plantacjami herbaty, turkusowe laguny Malediwów czy majestatyczne Himalaje w Nepalu pozostają jednymi z najpiękniejszych zakątków naszej planety.
A podróżnicy każdego dnia pokazują w internecie coś zupełnie innego niż urzędnicze ostrzeżenia. Pokazują zwykłe życie, piękne krajobrazy i ludzi, którzy po prostu żyją swoim rytmem.
Być może więc zamiast straszyć kolejnymi komunikatami, warto po prostu przypominać o zdrowym rozsądku.
Bo świat nie jest tak niebezpieczny, jak czasem próbują nam wmówić urzędowe komunikaty.















































