Hotele tylko dla dorosłych, ale z psami? Wynaturzenie czy nowa „moda” turystyczna?

Powered by 12Go system

Hotele tylko dla dorosłych, ale z psami? Wynaturzenie czy nowa „moda” turystyczna?

Na polskim rynku turystycznym pojawia się coraz więcej ofert hoteli „tylko dla dorosłych”. Idea jest prosta – stworzyć przestrzeń dla dorosłych gości, którzy chcą odpocząć w ciszy, bez dziecięcego gwaru. Tyle tylko, że coraz częściej te same obiekty w regulaminach z dumą zaznaczają: „mile widziane zwierzęta”. Psa można zabrać, ale dziecka już nie. I tu rodzi się pytanie: czy to nie jest przypadkiem wynaturzenie i upadek obyczajów?

Pies na leżaku, dziecko niewpuszczone

Wyobraźmy sobie taką scenę: luksusowy hotel nad morzem, elegancki basen, leżaki z parasolami. W regulaminie wyraźnie – zero dzieci. Ale psy? Owszem, można przywieźć. W praktyce oznacza to, że czworonóg może wskoczyć na łóżko hotelowe, obsikać trawnik albo stolik na tarasie. Pies może wejść do hotelowej restauracji, gdzie chwilę później ktoś inny je obiad. Ale dziecko? Już nie.

Czy naprawdę doszliśmy do momentu, w którym pies ma więcej praw w przestrzeni publicznej niż rodzina z dzieckiem?

Hotele tylko dla dorosłych, ale z psami? Wynaturzenie czy nowa „moda” turystyczna?

Moda czy zwykłe dziwactwo?

Hotelarze tłumaczą to potrzebą spokoju i komfortu. Nie da się ukryć, że dla wielu dorosłych dziecięcy krzyk czy płacz może być uciążliwy. Ale czy naprawdę rozwiązaniem ma być zakaz? A jeśli tak – dlaczego nie zakazuje się psów, które potrafią szczekać, wyć, niszczyć meble czy załatwiać się na plaży?

To swoiste „dziwactwo turystyki” staje się coraz powszechniejsze. Promuje się luksus, spokój i „dorosłą atmosferę”, ale jednocześnie wprowadza element chaosu – w postaci czworonogów. Bo jak inaczej nazwać sytuację, gdy pies leży na ręczniku przy hotelowym basenie, a dziecko nie może się tam nawet pojawić?

Upadek cywilizacji czy biznesowa kalkulacja?

Niektórzy mówią, że to znak czasów. Upadek cywilizacji, gdzie pies jest traktowany lepiej niż człowiek. Z drugiej strony hotelarze liczą – bo właściciele psów często są gotowi zapłacić więcej za możliwość zabrania pupila. To więc zwykła kalkulacja biznesowa. Problem w tym, że konsekwencją jest dyskryminacja rodzin z dziećmi i wypaczenie idei gościnności.

Społeczny sprzeciw

W sieci aż roi się od komentarzy:

  • „Zabrałabym córkę, ale hotel nie wpuszcza dzieci, za to psy tak. Świat zwariował”.

  • „Nie rozumiem – dzieci to przeszkoda, a pies obsikujący plażę już nie?”.

  • „To zwyczajna dyskryminacja i wynaturzenie”.

I trudno się dziwić. W imię „dorosłego komfortu” rodziny z dziećmi są wykluczane z przestrzeni, która z definicji powinna być otwarta.